Konflikt?

Na ostatnim webinarze dyskutowaliśmy nad życiem z perspektyw śmierci. Nie trudno się domyślić, że myśl o rychłej śmierci zmienia nasze myślenie i przestawia kryteria oceny i wyboru na to, co najistotniejsze.

Ale co jest najistotniejsze? Jezusowi też zadawano to pytanie i odpowiedział: Miłość. Miłość Boga, drugiego i siebie samego. W to wierzymy jako Chrześcijanie, to nam nadaje sens i stanowi kryterium do podejmowania decyzji.

Podczas webinaru doszliśmy do ciekawego punktu, w którym Konrad odkrył potencjał jaki niesie z sobą odkrycie miłości siebie samego, podczas gdy Miłosza zainspirowała służba Bogu i innym, jako czynnik nadający sens swojemu życiu.

Bum. To jak to jest, miłość siebie czy miłość drugiego jest ważniejsza? A może jeszcze miłość Boga? Czy one stoją w sprzeczności? Czy trzeba walczyć o kompromis? I co to w ogóle znaczy kochać Boga? A siebie i drugiego? Kiedy mówimy o miłości, a kiedy o niewolnictwie czy egoizmie?

Wow. Dużo trudnych i skomplikowanych pytań. A temat szalenie ważny, bo przecież wierzymy, że właśnie to nadaje sens i kierunek wszystkim naszym działaniom.

 

Co to w ogóle znaczy kochać?

Łatwo powiedzieć „kochaj Boga”, trudniej to wprowadzić w życie. A to dlatego, że nie do końca wiemy co to znaczy w konkretnych działaniach. Przyjrzyjmy się trzem wymiarom miłości.

Miłość Boga: To bardzo osobliwy rodzaj miłości. Zgodnie z Pismem Świętym i duchowością Chrześcijańską, jest to miłość dziecka do rodzica. Co to znaczy? Jest to relacja niesymetryczna w której jedno (dziecko, czyli ja) jest zależne od drugiego (rodzica, czyli Boga). Bóg obdarowuje, dziecko przyjmuje. Bóg się troszczy, dziecko cieszy się Jego troską i swoją beztroską. Bóg dba, dziecko czuje się bezpiecznie. Miłość Boga można innymi słowy rozumieć jako wdzięczność i zaufanie wobec Boga, połączone z cieszeniem się Jego darami.

Jeżeli dziecko dostaje od rodziców klocki LEGO, to jego wyraz miłości polega na dziękowaniu i bawieniu się klockami. Dziecko nie płaci za klocki, nie odpracowuje prezentu, nie daje rodzicom kasy. To nie miłość, to wypaczenie miłości i porządku rodziny. Miłość Boga polega na uznaniu, że jestem zależnym stworzeniem a nie Bogiem, i że to Bóg obdarowuje mnie a nie ja Boga. Wdzięczność, zaufanie i cieszenie się życiem – to trzy wymiary miłości Boga.

Miłość drugiego: Najczęściej podkreślana i omawiana na każdym kroku. Najlepiej podsumować ją zdaniem „szukanie dobra dla drugiego człowieka”. Jeżeli kogoś kocham, rodzica, dziecko, partnera, wspólnotę, to chcę ich dobra. Chcę, żeby drugi się rozwijał, kwitnął, rósł, stawał się lepszym człowiekiem.

Miłość siebie: To nie jest egoizm, tylko dbanie o swoje potrzeby, swoje dobro i swój rozwój. Kochając siebie przyjmują i akceptuję to, kim jestem. Cieszę się z siebie, z mojego wymiaru fizycznego, psychicznego i duchowego. Umiem o siebie zadbać, dobrze spać, nakarmić siebie, zadbać o ciało i zdrowie psychiczne. Rozumiem swoje talenty i ograniczenia, dobrze mi z nimi i szanuję je. Daję sobie prawo do odpoczynku, wybaczam sobie uchybienia, jestem cierpliwy wobec siebie. Miłość siebie to odpowiedzialność za to, kim jestem i co dostałem.

Pytania:

– Jak do tej pory rozumiałem każdą z tych miłości?
– Co zrozumiałem nowego?
– Co to zmienia w moim przeżywaniu miłości?
– Co od tej pory chcę robić inaczej?
– Co jest dla mnie trudne w kochaniu?

 

Trzy miłości czy jedna miłość?

Węgierski jezuita i mistrz duchowy Franz Jalics SJ tłumaczy, że miłość jest jedna w tych trzech wymiarach. Co to znaczy? Po pierwsze, miłość jest idealna wtedy, kiedy wszystkie trzy wymiary są w równowadze. Po drugie, jakikolwiek uszczerbek na jednym z wymiarów, odbija się na wszystkich pozostałych. Przyjrzyjmy się obu twierdzeniom w praktyce.

 

1)    Idealna miłość – trzy wymiary w równowadze

Jeżeli którykolwiek z wymiarów się przeakcentuje, zaniedbując pozostałe, to wypacza się miłość na różne sposoby (potraficie znaleźć przykłady z historii świata?). Uwaga! Mimo że wszystkie opcje brzmią pejoratywnie, to każda jest realizowana w imię szczerze rozumianej miłości! Co więcej, to wszystko są problemy właśnie ludzi szczerze wierzących i praktykujących!

  • Przeakcentowanie miłości Boga – ideologia, w której nie ma miejsca na człowieka. Nie przyznaję żadnych praw sobie ani drugiemu. Dominacja systemu, rytuału, prawa, religii nad człowiekiem.
  • Przeakcentowanie miłości siebie – ideologia, w której ja jestem centrum świata. Bóg i drugi człowiek są tylko narzędziem, które ma mi pomóc być doskonałym i szczęśliwym. Poza tym się nie liczą.
  • Przeakcentowanie miłości drugiego – ideologia, w której człowiek dąży do autodestrukcji. Niewolnictwo, poddanie się całkowicie jakiemuś człowiekowi, którego uznaje się jako centrum swoich działań.
  • Przeakcentowanie miłości siebie i Boga – religijność i duchowość, która odrzuca drugiego człowieka. Ważny jest tylko samorozwój i relacja z Bogiem, oderwana od drugiego. Dominuje prawo, moralność, praktyki religijne, zbawienie własne.
  • Przeakcentowanie miłości siebie i drugiego – przeżywanie życia bez obecności Boga, postrzeganie człowieka jako samowystarczalnego, skupianie się na szczęściu w kategoriach materialnych i tymczasowych.
  • Przeakcentowanie miłości drugiego i Boga – duchowość niewolnicza, w której ja, moje pragnienia i ograniczenia nie grają żadnej roli. Kult teologii cierpienia i krzyża, zapierania się siebie samego.

 

Pytania:

– Które z tych zauważam wokół siebie?
– Do którego z nich sam mam tendencje?
– Jak to wpływa na moje przeżywanie miłości?

 

2)    Braki w jednym wymiarze miłości odbijają się na pozostałych dwóch

Jeżeli mam skłonność do krytyki wobec drugiego człowieka (brak w miłości do drugiego), to zwykle okazuje się, że jestem również krytyczny wobec siebie samego (brak w miłości do siebie). Tak samo przeżywam relację z Panem Bogiem w taki sposób, że widzę Go jako krytykującego mnie surowego ojca lub wiecznie niezadowolonego nauczyciela.

Pytania:

– jakie braki w miłości zauważam na tę chwilę?
– jak odbijają się one w pozostałych wymiarach?

 

Problem współczesnego katolika

I nie tylko katolika. Całe zachodnie społeczeństwo jest zdominowane przez „dyktaturę miłości drugiego” (hehe). Musimy się uśmiechać, być mili, rezygnować, oddawać, godzić się, itd. Tak, tak, masz rację – nie musimy. Ale oczekiwanie i presja są. Trochę nam uciekł z oczu wierzchołek „miłości siebie”, zdrowo rozumianej. Wszystko w nauce Kościoła zostało przeakcentowane w kierunku miłości drugiego człowieka. Nawet miłość Boga została przeinaczona na podobieństwo „miłości drugiego” – uczymy się, że Bogu musimy służyć, rezygnować z siebie dla Niego, oddawać Mu rzeczy i pieniądze, pracować dla Niego, itd. Bóg staje się jak drugi człowiek, smutny i potrzebujący, o którego trzeba się troszczyć, któremu trzeba wynagradzać i zadośćuczynić, któremu trzeba poświęcać i wydzielać czas.

Zagubiliśmy równowagę w miłości, w której Bóg przede wszystkim jest stwórcą i dawcą darów, a my jesteśmy Jego dziećmi. Zapomnieliśmy, że cała historia zbawienia rozpoczęła się od miłości Boga do człowieka, co było potem dobitnie potwierdzone na Krzyżu. „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że to nie my umiłowaliśmy Boga ale to on sam nas umiłował i zesłał nam swojego Syna aby nas zbawił”. Wielkim wyzwaniem współczesnego Katolika jest powrót do źródeł życia. Nie musimy kochać, żeby być kochani. Jesteśmy ukochani i dlatego umiemy kochać.

 

Zadanie na ten tydzień.

Narysuj na kartce trójkąt równoboczny 😉 i podpisz każdy z wierzchołków jednym z trzech wymiarów miłości.
Wyznacz środek tego trójkąta – oto punkt idealnej, zrównoważonej miłości.
Teraz zastanów się i zaznacz punkt w obszarze tego trójkąta, który opisywałby twoją miłość w tym momencie życia.  W którą stronę jesteś wychylony za bardzo? Od którego wierchołka(ów) uciekasz najbardziej?
Połącz Twój punkt z punktem idealnej zrównoważonej miłości strzałką. Zastanów się, co możesz robić, żeby przesunąć Twój punkt bliżej centrum.

Wszystkie pytania z tego artykułu są także inspiracją do naszego najbliższego webinara, który odbędzie się w środę o 20:00. Chcesz do nas dołączyć, podzielić się i posłuchać? Zapisz się na nasz newsletter, żeby być poinformowanym o wszystkich spotkaniach i nowościach!

Albo napisz do nas bezpośrednio: rozeznajpowolanie@gmail.com

Do zobaczenia w środę!

OdpowiedzPrzekaż dalej