Jak szukać woli Bożej?

Jak szukać woli Bożej – chaotyczny koncept budzący lęk.

Zdecydowana większość naszych „kursantów” to ludzie, którym zależy na Panu Bogu i chcą Go brać pod uwagę przy życiowych decyzjach. Super sprawa. Problem polega głównie na tym, że nie wiadomo jak to zrobić. Co to znaczy rozeznawać życie z Bogiem? Jak szukać woli Bożej? W jakim zakresie? Odpowiedzi i teorii jest milion, co tylko pogarsza sprawę. Oto kilka najpopularniejszych przykładów:

Plan. Bóg zaplanował Ci życie i tylko On wie jak masz żyć. Musisz tę odpowiedź od Niego jakimś sposobem wyciągnąć (ta opcja często kończy się tym, że Bóg milczy a ludzie rozeznają do końca życia i nigdy nie podejmują decyzji albo po prostu wstępują do zakonu – bo taki pogląd najbardziej sprzyja wyborze zakonu. Mit „bożego planu” opisałem w innym artykule);

Idź na całość. Wszystko co robisz musi być zorientowane na Boga (religię). Praca, rodzina, hobby – wszystko musi być ewangelizacyjno-pobożne (ta opcja prowadzi do silnego rozgraniczenia między duchowym i materialnym, sacrum a profanum. W efekcie ludzie negują normalny ludzki wymiar życia i wszystkiemu nadają znaczenie religijne);

Zaparcie. Czyli wszystko co „moje” jest złe. Moje pragnienia, ograniczenia, potrzeby, marzenia – to wszystko jest złe i muszę się tego pozbyć. „Nie to co ja chcę, ale co Ty Boże” (takie podejście prowadzi do smutnego życia wbrew sobie, zamiany siebie w niewolnika, co jest sprzeczne z Ewangelią, którą głosił Chrystus);

Dziesięcina. Bóg zalecił dziesięcinę. Jedną dziesiątą całego swojego życia i każdego dnia oddaj Bogu, reszta Twoja (to opcja, która rozpoznaje absurd podporządkowywania całego życia religii i chce go w religijno-biblijny sposób ograniczyć do rozsądnych wymiarów 10%. W efekcie zmienia relację z Bogiem w ciążący obowiązek i „niepotrzebny” rytuał);

Święta doskonałość. Musisz szukać takiego życia, które będzie jak najbardziej zbliżone do świętych z książek do nabożeństw. Co sprowadza się do takich opcji jak: zakon, misje i inne takie (kolejna opcja podkreślająca zło tego świata i prowadząca do życia w odseparowaniu do wszystkiego co „światowe”).

Zamiast otrzymania jasnych odpowiedzi wpadamy w chaos sprzecznych teorii, z których każda budzi w nas coraz więcej lęku. Oczywiście, że wszystkie te teorie mają podstawy biblijne, ale nie wszystkie teksty biblijne tu przywoływane mówią o wyborze drogi życiowej czy kariery. Dla cytowania Pisma ważny jest kontekst.

Wypaczenie dobrego pragnienia

Wszyscy, którzy zadają sobie pytanie o prowadzenie życia razem z Bogiem, to ludzie dobrzy i hojni. Wszyscy, którzy podejmują nasz kurs i rozeznają powołanie to są ludzie, którym zależy na Bogu. Powiedzmy sobie wprost, jeżeli ktoś naprawdę martwi się o to, czego chce Bóg, zastanawia się jak szukać woli Bożej, i jest gotów poświęcić siebie dla Boga, to naprawdę musi być człowiekiem dobrego i hojnego serca.

Dlaczego o tym mówię? Niestety większość ludzi zadających sobie te pytania patrzy na siebie samych z oskarżeniem i niezadowoleniem. Uważają, że nie modlą się wystarczająco, że nie wierzą wystarczająco, że nie mają wystarczająco wielkiego zaufania czy zażyłości z Bogiem. To bardzo ważny detal, o którym pisze św. Ignacy Loyola w rozeznawaniu duchowym. Ludzi wrażliwych i szukających Boga najłatwiej jest zwieść przez wyolbrzymienie problemu i wmówienie im, że robią to źle i muszą robić lepiej. Tak działa zły duch, o czym piszę w innym artykule.

 

Jak szukać woli Bożej w sposób mądry?

Czyli jak prowadzić życie zgodne z wyznawaną wiarą i w zażyłości z Panem Bogiem, który jest dla nas ważny? Z własnego doświadczenia życiowego, zdobytego wykształcenia oraz pracy duszpasterskiej mogę ze spokojem wskazać na trzy punkty odniesienia, które są gwarantem podjęcia mądrej decyzji w zgodzie z Ewangelią i w autentycznej relacji z Panem Bogiem, tak jak ją rozumie Biblia i wiara Katolicka. Wszystkie trzy punkty są wymiarami miłości, która jest w centrum naszej wiary i w centrum serca Boga, którego wyznajemy. Jednak, żeby nie nadużywać słowa „miłość”, które w dzisiejszym świecie jest nieprecyzyjne i ma całą gamę sprzecznych z sobą znaczeń, użyję innych sformułowań. Te trzy punkty to: wdzięczność, hojność i wolność.

Wdzięczność

Najbardziej podstawowy koncept wypływający z Pisma Świętego, życia i nauczania Jezusa oraz z całej wiary Chrześcijańskiej. W dużym skrócie, chodzi o odkrycie radykalnej darmowości darów otrzymywanych od Boga codziennie. Bóg nas pierwszy ukochał do końca i chce jedynie, żebyśmy w to uwierzyli. Każda historia i nauczanie Biblijne w swojej istocie streszcza się w tym doświadczeniu. I nie chodzi tutaj o nakaz jaki rodzice dają dziecku, że ma podziękować babci za cukierka. To nie ma nic wspólnego z wdzięcznością i zabija jej spontaniczność. Wdzięczność to podejście do życia, sposób myślenia i patrzenia na każdy dzień. To uważność w każdej sytuacji dnia i smakowanie wszystkiego, co nam się przydarza. Po solidnym przestudiowaniu dziesiątek biblijnych historii w oryginalnych językach dochodzą do wniosku, że Bogu szalenie zależy na tym, żebyśmy w to wreszcie uwierzyli.

 

Hojność

To naturalna odpowiedź na wdzięczność. Uważam, że jest niemożliwa bez doświadczenia wdzięczności. Im większa wdzięczność tym większa hojność. Hojność, podobnie jak wdzięczność, to sposób patrzenia na świat i przeżywania każdego momentu w ciągu dnia. Charakteryzuje się tym, że aż chce się dzielić wszystkim, co się ma. Chce się oddać coś ze swojego, chce się poświęcić dla drugiego. Wierzę, że biblijne postaci, w tym sam Jezus, kierują się hojnością (w różnych formach: gościnność, życzliwość, przyjęcie, przebaczenie, zaufanie, itd.) bo najpierw doświadczyły głębokiej wdzięczności bycia obdarowanym i ukochanym przez Boga Ojca. To stąd wypływa radykalizm miłości bezkompromisowej w relacji do Boga, drugiego człowieka i siebie samego. Więcej na temat hojności w tym artykule.

 

Wolność

Wbrew pozorom Bóg daje człowiekowi radykalną wolność co do życia. I to nie jest jakaś tam zawiła łamigłówka logiczna, że niby jesteśmy wolni, ale tylko jak wybierzemy wolę Boga. I że albo przyjmiemy, albo odrzucimy. Nic z tych rzeczy. Taka alternatywa to kłamstwo, które od początku stworzenia wciska nam wąż, czyli zły duch (więcej na ten temat mówię tutaj). Bóg daje Ci wolność i koniec kropka. Wolność co do kariery, wolność co do partnera, wolność co do hobby, ubrania, samochodu, filmu do obejrzenia i wszystkiego innego. I nie ma u żadnego „ale”. Wolność jest nierozerwalnie związana z miłością i bez niej miłość jest niemożliwa. Bóg kocha nas w wolności, bo chce i już. I nie zmusza nas do kochania, ani dziękowania, ani odpłacania, ani wynagradzania. To by było bez sensu. To nie byłby Bóg miłości tylko patologiczny rodzic, który egoistycznie zmusza dziecko to chorej wdzięczności. To właśnie ta prawdziwa Boża wolność umożliwia człowiekowi w pełni doświadczyć wdzięczności. Takiej prawdziwej, nieprzymuszonej. I tylko pełna wolność pozwala urodzić się szczerej hojności, która sama w wolności kocha i rozdaje siebie wokół.

Tak więc mamy trzy punkty odniesienia: wdzięczność, hojność i wolność. Jeżeli podejmuję życiowe decyzje w oparciu o te trzy, to dokonuję wyboru mądrego i mocno chrześcijańskiego, oddając chwałę Bogu i zmieniając ten świat według nauczania Jezusa.

Wiem, że dla niektórych to może jest mało pomocne. Chcielibyśmy mieć jakąś jasną instrukcję jak szukać woli Bożej. Chcielibyśmy, żeby ktoś nam jasno wyłożył co i jak, żeby pojawił się anioł z nieba i wskazał nam kierunek. Ale to nie jest dobre podejście, bo pozbawia nas wolności i dojrzałości. Każdy człowiek stworzony powołany jest do rozwoju i dojrzewania, aby osiągnąć pełnię tego, kim jest. Częścią tego procesu są: wolność w decydowaniu, podejmowanie dojrzałych samodzielnych decyzji, branie odpowiedzialności za swoje wybory, mierzenie się z konsekwencjami swoich własnych posunięć. W tym kontekście nie ma decyzji dobrych i złych. Są tylko decyzje „moje” i „cudze”, przy czym te „moje” rozwijają mnie i pomagają dojrzeć, a te cudze hamują mnie w niedojrzałym stadium dziecka zależnego od rodziców.

Co w takim razie z przykazaniami i wolą Bożą?

Czy Bóg w takim razie w ogóle nie ingeruje w nasze życie i nie wyznacza żadnych wytycznych? Nie. To też nie jest dobre podejście. Pan Bóg w Piśmie Świętym bardzo często sugeruje ludziom kierunki, stawia granice, zaprasza do takich czy innych posunięć. Ale zauważmy, że Boża ingerencja jest zawsze zorientowana na budowanie relacji. Innymi słowy, Bóg zaprasza do budowania/naprawiania/rozwijania relacji człowieka z sobą oraz relacji między ludźmi i narodami. Bóg zaprasza, żeby być z Nim, żeby ktoś się nawrócił, żeby ktoś naprawił zerwane relacje, itd. Innymi słowy, te wszystkie wskazówki Boga dotyczą miłości. To sławne Jezusowe „nie moja wola ale Twoja” nie dotyczy wyboru kariery ani partnera życiowego, tylko decyzji o relacji kochania do końca, kochania mimo wszystko.

Bóg nigdy nie mówi człowiekowi w Biblii jaką karierę zawodową ma wybrać ani z kim ma się wiązać w małżeństwie. Te wszystkie dziedziny życia rozwijają się według norm i zwyczajów danej epoki. Dawid był pasterzem zgodnie z normami społecznymi, Ozeasz pracował w sadzie, Izajasz pełnił funkcję proroka (urzędnika na dworze), św. Paweł naprawiał namioty. Izaakowi została wybrana żona Rebeka zgodnie z tradycjami rodzinnymi, Rut wyszła za Boaza zgodnie z prawem odpowiedzialności za wdowy w rodzinie, a Maryja związała się z Józefem tak o po prostu, bez żadnego nadprzyrodzonego rozkazu.

Te wszystkie postaci odkrywały działanie Boże dopiero patrząc na swoje życie wstecz. Żadna z nich nie zastanawiała się jak szukać woli Bożej. Ich życie nie rozwijało się jak fabuła gry komputerowej, w której wszystko jest z góry zaprogramowane. Pan Bóg pozwala ludziom rozwijać życie w sposób wolny i odpowiedzialny, a będąc z nimi cały czas w relacji zaprasza co jakiś czas do takiej czy innej decyzji, która zawsze jest skierowana na relacje miłości. Może więc nie koniecznie trzeba się martwić, jak szukać woli Bożej?

Miłość i wolność wymagają granicy dla „woli Bożej”

Wydaje mi się, że mamy problem z rozumieniem doskonałości Boga. Przyjmujemy Go jako najmądrzejszego, nieomylnego władcę, który stoi ponad nami i ma prawo decydować o wszystkim. Ale czy na tym polega doskonałość? Czy tak sobie wyobrażasz doskonałego rodzica czy małżonka? Ten rodzaj doskonałości wypływa z greckiej filozofii i zachodniej mentalności, którą chrześcijaństwo szybko absorbowało w pierwszych wiekach. Nie jest to jednak doskonałość biblijna ani doskonałość miłości, o której uczy Jezus.

Doskonałość miłości i relacji polega na tym, że widzę drugiego jako wartościową i wolną osobę. Bardziej cenię sobie jej wolność i niezależność niż moje własne wyobrażenia o niej. Każdy kto kochał i był w relacji wie, że miłość polega na ciągłym napięciu pomiędzy tym jak sobie kogoś wyobrażamy a tym jaki ktoś rzeczywiście jest. Między tym, jak chcielibyśmy żeby ktoś się zachowywał, a tym jak ktoś rzeczywiście się zachowuje. Przeżywają to małżonkowie, rodzice, przyjaciele. I każdy z nas dorósł i dojrzał do tego, że doskonałość miłości polega na tym, żeby pozwolić drugiemu być sobą i kwitnąć swobodnie takim jakim jest. Poznaliśmy, że nakładając na kogoś swoje wyobrażenia zabijamy w nim życie, spontaniczność i niszczymy naszą relację. Czy Bóg, który jest doskonałą miłością, miałby działać inaczej? Niemożliwe. Cała teologia Chrześcijańska (począwszy od koncepcji Trójcy Świętej) przedstawia doskonałość miłości jako ograniczanie siebie po to, żeby dać przestrzeń drugiemu. Ja się wycofuję, aby drugi mógł zaistnieć.

Zamiast przeżywać Boga jako władcę, którego mamy zadowolić, przeżywajmy go jako dawcę, który jest po to, żeby nas kochać za darmo. Zamiast widzieć Go jak kogoś, kto nas kontroluje lub prowadzi za rączkę, zobaczmy dojrzałego Przyjaciela, który towarzyszy nam w wyborach, wspiera i współpracuje. Zamiast zastanawiać się jak szukać woli Bożej  warto wejść z Bogiem w autentyczną relację i uczyć się kochać.

Jak szukać woli Bożej w oparciu o wdzięczność, hojność i wolność?

Łatwo wskazać punkty oparcia, ale w jaki sposób z nich korzystać w praktyce? W moim podejściu do podejmowania decyzji zawsze powtarzam, że wybory to nie są tylko momenty w naszym życiu. Podejmowanie wyborów to cały życiowy proces, podczas którego formujemy siebie samych do coraz mądrzejszego podejmowania decyzji. Stawiam na ćwiczenia i kroki, które formują umysł i serce do dojrzalszego decydowania. Nie chodzi więc o wytyczne w podejmowaniu decyzji ani o check-listę plusów i minusów. Mówię o ćwiczeniach, które zbudują i umocnią w nas postawę wdzięczności, hojności i wolności. Rozbudowanie tych trzech pomoże Ci intuicyjnie wybierać zgodnie z Ewangelią i chrześcijańskim rozumieniem miłości.

Nad ćwiczeniami popracuję w najbliższym czasie 🙂

 

Wszystkie pytania z tego artykułu są także inspiracją do naszego najbliższego webinara, który odbędzie się w środę o 20:00. Chcesz do nas dołączyć, podzielić się i posłuchać? Zapisz się na nasz newsletter, żeby być poinformowanym o wszystkich spotkaniach i nowościach!

Albo napisz do nas bezpośrednio: rozeznajpowolanie@gmail.com

A za tydzień… czy szukanie woli Bożej to życie cudzym życiem?